Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Tajfuny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Tajfuny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 czerwca 2021

Lato w mieście

W tym roku urlop, a przynajmniej jego część, spędziłam w Warszawie. Dlaczego akurat tam, a nie, dajmy na to, nad morzem lub na łonie natury? Gorąc tak nieznośny, że ścina z nóg, to prawda. Nie cierpię upałów. Dla mnie wiosna, jesień, a nawet zima mogłyby trwać wiecznie. Każda temperatura powyżej 23 °C budzi we mnie abominację. Mąż jest jednak urodzonym warszawiakiem, a urlop jest jedną z nielicznych okazji w roku, by mógł zobaczyć rodzinę. Jadę więc z nim i przy okazji odwiedzam warszawskie księgarnie.

Zwykle są to dwie z nich specjalizujące się w komiksach: Centrum Komiksu przy alei Niepodległości i Komikslandia, która mieści się w Metrze Centrum. Pobyt w Warszawie stwarza rzadką dla mnie możliwość pobuszowania w komiksach w realu, gdyż 99% moich komiksowych zakupów (również książkowych) to zakupy przez Internet. Książki można jednak kupić wszędzie - komiksy już nie. Jedyny sklep w moim mieście, który oferuje komiksy, to Empik i są to raptem cztery słabo zaopatrzone półki. 

Tym razem, przyznaję, mieliśmy bardzo okrojony czas, dlatego zdążyłam wstąpić tylko do Komikslandii. Z powodu obostrzeń związanych z pandemią nie czułam się tam jednak do końca swobodnie - bardzo ograniczona ilość klientów, która mogła przebywać w tym samym czasie w sklepie wywarła na mnie psychiczną presję, że muszę się sprężyć, by zrobić miejsce kolejnym. Do tego stopnia, że w pewnym momencie zaczęłam się czuć jak intruz - taki co ogląda, a nic nie kupuje. Przejrzałam kilka pozycji znanych mi z Gildii i opuściłam sklep z uczuciem niedosytu i rozczarowania. 

Właściwie uczucia te towarzyszą mi za każdym razem, kiedy tam jestem. Związane jest to zapewne z tym, że przy pierwszej wizycie udało mi się kupić w Komikslandii tytuł, który już wtedy był nieosiągalny - Cinema Panopticum Thomasa Otta. Byłam tak podekscytowana tym faktem, że nawet nie zauważyłam, iż jest to wydanie francuskie - w komiksie pozbawionym tekstu nie miało to jednak najmniejszego znaczenia. W ogóle tamten pobyt w Warszawie minął mi w cieniu Otta, w Centrum Komiksu nabyłam bowiem też jego Numer 73304-23-4153-6-96-8, wydany przez Kulturę Gniewu. Oba komiksy były z drugiej ręki, w świetnym stanie i w dobrej cenie. Było to kilka lat temu i teraz za każdym razem żywię cichą nadzieję, że uda mi się odnaleźć podobne skarby. Nic z tego.

Kultura Gniewu


Dopiero po powrocie zorientowałam się, że mogłam również zajrzeć do sklepu Yatta.pl - w końcu byłam na Chmielnej. Szukałam tam jednak innej księgarni i może to zaważyło na braku spostrzegawczości, wypatrywałam tam bowiem małego sklepiku z niebieską witryną... Mąż, warszawiak, też nie mógł go znaleźć. W końcu, umęczeni tropikalnym upałem nad Wisłą, trafiliśmy w odpowiednie miejsce. Księgarnia Tajfuny, bo o niej tu mowa, znajduje się nie tyle przy samej ulicy Chmielnej, co w jej załomie i to własnie zbiło nas z tropu. Bardzo chciałam odwiedzić to miejsce, był to nr 1 mojego tegorocznego pobytu w stolicy. Niestety, i tym razem pandemia pokazała, że nie ma co się cieszyć na wyrost. Okazało się, że księgarnia owszem, jest otwarta, ale nie można wejść do sklepu, by rozejrzeć się po książkach, podotykać, pooglądać, czy nawet coś przeczytać.


Byłam tam dosłownie chwilę. Kupiłam z marszu Ogród Hiroko Oyamady i udałam się na Nowy Świat, by w restauracji Besuto spróbować japońskiej kuchni. Tak na marginesie - polecam tamtejszy ramen. 


Pojechaliśmy do Warszawy we wtorek rano, a wróciliśmy w piątek przed północą. Inaczej nie dało rady, trudno. Mogliśmy to lepiej zaplanować, ale, uwierzcie, praca męża nie pozwoliła inaczej, a i na sam wyjazd zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili. Tak, wiem, że spóźniłam się na kwitnienie dziwidła, które akurat wtedy zaczęło więdnąć. Wiem też, że w dniu naszego wyjazdu zaczął się festiwal Komiksowa Warszawa, którego nie mogę przeboleć. Ale tak jest zawsze - jestem w stolicy chwilę i wszystko mnie omija. Trzeba się z tym pogodzić.

Tak poza tym mam nadzieję, że to nie koniec moich letnich przygód z komiksami/książkami. Może dam początek nowemu ruchowi - księgarnianej turystyce, jakkolwiek źle to brzmi.

Wydawnictwo TajfunyWydawnictwo Tajfuny
 
__________________________________________________



piątek, 23 kwietnia 2021

Wypatrzone w księgarni

Kilka wartych uwagi pozycji wydawniczych mijającej dekady, które z różnych powodów zostały pominięte w moich wcześniejszych postach. Głównie dlatego, że nie kupiłabym tych książek "tylko" z powodu ładnej okładki. Nie bardzo zainteresowała mnie ich tematyka, czego nie mogę powiedzieć o projektach okładek. Tutaj chylę czoła z uznaniem.

Jak widać, trochę się tych książek nazbierało. Nie mogło zabraknąć wśród nich takich tuzów jak Przemek Dębowski, znalazło się też jednak miejsce dla mniej znanych designerów. Nie mnie oceniać, odnoszę jednak wrażenie, iż świadczy to o coraz lepszej świadomości polskich wydawnictw. Może przyjęły wreszcie do wiadomości, że czytelnik, kupując daną książkę, chce płacić nie tylko za jej wartość intelektualną.
Wspaniale, jeśli forma współgra z treścią. Takich wydań poszukuję.

____________________________________________________


Wydawnictwo Krytyki Politycznej

    








Anna Cieplak Ma być czysto
Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Data wydania: 23 listopada 2017
Oprawa: twarda





___________________________________________


Wydawnictwo Literackie

        






Ignacy Karpowicz Sońka
Wydawnictwo Literackie
Projekt okładki, stron tytułowych i układ typograficzny:  
Przemysław Dębowski, Wojtek Kwiecień-Janikowski
Data wydania: 22 maja 2014
Oprawa: twarda





____________________________________________


Państwowy Instytut Wydawniczy

    










Villiers de l’Isle-Adam Ewa jutra
Państwowy Instytut Wydawniczy
Projekt okładki: Fajne Chłopaki
Data wydania: 27 stycznia 2016
Oprawa: twarda







____________________________________________


Wydawnictwo Próby

   







Leonardo Csiascia Rada egipska
Wydawnictwo Próby
Koncepcja graficzna: Janusz Górski
Data wydania: 24 listopada 2020
Oprawa: twarda





Wydawnictwo Próby
Wydawnictwo Próby


______________________________________________


Wydawnictwo Karakter, Przemek Dębowski

     






Eliot Weinberger Z rzeczy pierwszych
Wydawnictwo Karakter
Projekt graficzny: Przemek Dębowski
Data wydania: 30 czerwca 2020
Oprawa: miękka z obwolutą


Wydawnictwo Karakter, Przemek Dębowski
Wydawnictwo Karakter, Przemek Dębowski   

_________________________________________________

Fundacja Instytutu Reportażu


Mariusz Szczygieł Nie ma
Fundacja Instytutu Reportażu
Projekt okładki: Dominika Jagiełło i Michał Mroczka
Data wydania: 2 listopada 2018
Oprawa: twarda z obwolutą

Fundacja Instytutu Reportażu


Fundacja Instytutu Reportażu

_____________________________________________


Wydawnictwo W.A.B.
David Foster Wallace Niepamięć
Wydawnictwo W.A.B.
Projekt okładki: Dawid Ryski
Data wydania: 29 marca 2017
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

___________________________________________


Na uwagę zasługują również książki Wydawnictwa Officyna. Nie mogę dokładnie powiedzieć, kto odpowiada za projekt ich wszystkich okładek z działu prozy, natomiast w pozycjach, które posiadam (Proces Franza Kafki i Jedna księżycowa noc Caradoga Pricharda), jest to Maciej Mraczek. Zresztą są wśród nich okładki lepsze i gorsze, o których nie warto wspominać. Dodam, że projekt typograficzny i skład (we wspomnianych tytułach) zrobiła Katarzyna Turkowska. 
Oprawa twarda.

 
Wydawnictwo OfficynaWydawnictwo Officyna


Wydawnictwo Officyna

Wydawnictwo OfficynaWydawnictwo Officyna
 

____________________________________________

I tak oto nadszedł czas na Tajfuny. Jak już pewnie wiecie, Tajfuny to nowa, prężnie rozwijająca się oficyna wydawnicza, której specjalnością jest literatura Dalekiego Wschodu, ze szczególnym naciskiem na Japonię. Są to akurat książki, które - pomimo tego, co pisałam na początku postu - w sporej części mnie zafrapowały. Na tyle, że niektóre z nich kupiłam lub zamierzam kupić.
O Tajfunach wspominałam już w moich wcześniejszych postach, choćby przy okazji bibliofilskiego podsumowania 2020 roku. Omawiałam też wydanie pierwszego tytułu serii Tajfuny Mini, czyli Gorączki złotych rybek. Nietrudno zauważyć, że nie są to przeciętnie publikowane książki, obok których można przejść obojętnie. Z jednej strony są to zwykłe wydania w miękkich oprawach, przybierające czasem zaskakującą formę - jak w serii Mini. Z drugiej są to projekty graficzne okładek utrzymane w duchu dalekowschodniej estetyki, raz minimalistyczne, innym razem bogate w orientalny detal. 

Wydawnictwo TajfunyWydawnictwo Tajfuny

Wydawnictwo TajfunyWydawnictwo Tajfuny

Wydawnictwo TajfunyWydawnictwo Tajfuny

Wydawnictwo Tajfuny


Gąsienica, z ilustracją na okładce mojego
ulubionego mangaki, Suehiro Maruo



Wydawnictwo TajfunyWydawnictwo Tajfuny


Wydawnictwo Tajfuny


 


____________________________________________

źródło zdjęć: Internet

www.pangolin.shop.pl
www.tajfuny.pl
www.sklep.beczmiana.pl
www.biksa.pl
www.officyna.com.pl
www.czytamrecenzuje.pl
www.dobreksiazkimag.pl
www.maciejmraczek.pl
www.gildia.pl
www.karakter.pl
www.facebook.com/ladneokladki



czwartek, 19 marca 2020

Trudno coś napisać po dwuletniej przerwie. Niby jest o czym - w końcu tyle się wydarzyło - lecz niełatwo ująć to w słowa. Jakby coś istotnego wewnątrz skurczyło się i zardzewiało. Przez ten okres wiele kupowałam, zdecydowanie mniej czytałam. Jakbym gorączkowo chciała nadrobić lata posuchy na półkach lub kupowała na "zapas", na cięższe czasy. Coś w tym stwierdzeniu jest. Kolekcjonowanie książek nie jest jednak złe. Posiadane/przeczytane tytuły definiują mnie i moje zainteresowania. Często mówią o mnie więcej, niż byłabym w stanie przyznać w rozmowie. 

Zajęta swoimi sprawami (kolejna przeprowadzka, remont mieszkania, rodzina i koty) kompletnie przegapiłam pojawienie się nowego wydawnictwa Tajfuny, specjalizującego się w literaturze japońskiej, a także serii wydawniczej "Proza Dalekiego Wschodu" od PIW. Ominęła mnie premiera pierwszej w Polsce książki Ranpo Edogawy, na którą tyle czekałam. Od lat narzekałam na nieobecność tego autora na księgarskich półkach, a tu proszę, niespodzianka. Przespałam również wznowienie Kronik portowych Annie Proulx, które ukazało się w 2018 roku (jak mogłam!) nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. Bardzo lubię tę książkę, przyznam jednak, że nie kupiłam jej do tej pory z powodu... brzydkiej okładki. Na szczęście wznowienie to wciąż jest dostępne w sprzedaży, dzięki czemu nowa Proulx od tygodnia gości już w mojej biblioteczce. Zakupiłam też interesujące mnie tytuły od Tajfunów i Państwowego Instytutu Wydawniczego. Jak widać, staram się nadrobić zaległości, dzięki czemu czuję się choć częściowo zrehabilitowana. 


Przeglądając dzisiaj moje stare posty z cyklu Must have, zauważyłam, iż posiadam już całkiem sporo z zamieszczonych tam pozycji. Z około 10% zrezygnowałam, drugie tyle wciąż czeka na zakup. Nie jest źle. W minionym roku kupowałam najwięcej komiksów, mając naprawdę sporo do nadrobienia. Zajęły już prawie całą nabytą w tym celu biblioteczkę, co daje do myślenia. Muszę bardziej starannie dobierać tytuły, które zamierzam mieć i nie wchodzić w serie, które może i wypada postawić na półce, ale mają u mnie marne szanse na przeczytanie. Mam niestety skłonność do limitek i tytułów, które dawno wyszły z obiegu, a co za tym idzie, mój portfel cierpi. Wciąż gorączkowo przeglądam strony wydawnictw i gildii.pl (mój ulubiony sklep), próbując przewidzieć nakład którego komiksu ulegnie w tym miesiącu wyczerpaniu, aby zdążyć go kupić, starając się zarazem omijać nowości wydawnicze, na które z drugiej strony mam największą ochotę. Niezbyt to zdrowe, przyznaję. Rozsądek i tak czasem przegrywa z sercem, inaczej nie byłabym sobą. 


Na początek pragnęłabym zaprezentować pierwszą książkę najnowszej serii wydawniczej "Tajfuny mini", Gorączkę złotych rybek autorstwa Kanoko Okamoto. Książeczka zaiste jest malutka, ale prześliczna. Tajfunom trzeba przyznać, że pięknie publikują swoje pozycje. Nie spotkałam się jeszcze z żadnym tytułem od tego wydawnictwa, które mogłabym uznać za brzydkie czy nawet przeciętne. Niby łatwo powiedzieć, bo ukazało się ich dotąd raptem pięć, ale już teraz wyraźnie widać, że młode Tajfuny stawiają na jakość, nie ilość. I to im się chwali. Każda pozycja jest dopieszczona edytorsko i cechuje ją doskonały przekład i szata graficzna. Wydawnictwo nie unika też niebanalnych rozwiązań, jak brak grzbietu książki (seria Mini). Z początku nastawiona byłam do tego pomysłu sceptycznie, po zakupie Gorączki szybko jednak do niego przywykłam (mierzi mnie tylko odstająca w moim egzemplarzu czerwona nitka). Mam nadzieję, że książka za kilka lat się nie rozsypie. 




 










 

Inne tytuły Tajfunów, które udało mi się w ostatnim czasie nabyć, to Ukochane równanie profesora Yoko Ogawy oraz Gąsienica Ranpo Edogawy - obie książki wydane w 2019 roku, obie w bardziej "tradycyjny" sposób, jeśli mogę tak powiedzieć. Ich projekt graficzny jest, jak dla mnie, idealny. Nie ma w nich niczego, czego mogłabym się przyczepić, a jestem osobą czepliwą, marudą i malkontentką. 

Gąsienica jest zbiorem siedmiu opowiadań, opatrzonych jakże potrzebnym wstępem Andrzeja Świrkowskiego, przybliżającym czytelnikom postać Ranpo Edogawy, poniekąd debiutanta w naszym kraju. Jedynym wcześniej opublikowanym w Polsce utworem Ranpo było opowiadanie W objęciach fotela (zawarte również w tym zbiorze), które w 1974 roku ukazało się na łamach "Przekroju". Muszę przyznać, że z twórczością tego autora zapoznałam się wcześniej dzięki filmowi i mandze: mrocznym i surrealistycznym nowelom filmowym Ranpo Jigoku z 2005 roku oraz przeniesionym na plansze komiksu Gąsienicy i Panorama-tō Kidan (Strange Tale of Panorama Island) autorstwa Suehiro Maruo. A także wspomnianym już W objęciach fotela w mangowej interpretacji Junjiego Ito (opowiadanie Human Chair). Nidy dotąd nie trzymałam jednak w ręku jego prozy - i za tę możliwość gorąco Tajfunom dziękuję.





Z kolei druga autorka, Yoko Ogawa, również nie jest mi postacią obcą. Wcześniej miałam styczność z jej literaturą, czytając jedną z jej powieści, Muzeum ciszy. Ukochane równanie profesora jest trzecią powieścią tej pisarki, jaka ukazała się w Polsce. Jeszcze zanim wiedziałam cokolwiek o Tajfunach (czyli nie wiedząc o ich istnieniu) zwróciłam uwagę na okładkę pewnej książki, która przyciągnęła mój wzrok ze sklepowej wystawy. Owa okładka była równie minimalistyczna co wystawa księgarni i może dlatego nie zginęła w zalewie innych tytułów. Była świeża i nietuzinkowa. Z nosem przyklejonym do szyby wiedziałam już, że mam przed sobą książkę, którą kupię. I tak też się stało. Mowa tu oczywiście o Ukochanym równaniu profesora. 




 



W 2019 roku nakładem wydawnictwa Tajfuny ukazał się również Zmierzch Osamu Dazai oraz Niedźwiedzi bóg Hiromi Kawakami, nie wydały mi się jednak na tyle interesujące, bym chciała je przeczytać. Zmierzch kiedyś nawet posiadałam (starsze wydanie od Wydawnictwa Akademickiego Dialog), ale sprzedałam. Pełna dobrych chęci odbiłam się od tej książki i wiem, że nigdy już po nią nie sięgnę. Niektórzy jednak tę powieść wręcz uwielbiają i wysoko cenią. Z pewnością projekt okładki Tajfunów zasługuje na uznanie, Zmierzch bowiem znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych okładek książek wydanych w Polsce w 2019 roku na znanym facebookowym fanpage'u "Kupiłbym tę książkę, gdyby nie okładka".