W ubiegłym roku wydawnictwo Scream Comics postanowiło uczcić swoje dziesięciolecie, wznawiając z tej okazji dziesięć tytułów, które w minionych latach cieszyły się dużą popularnością, a których nakłady zostały już wyczerpane. Był to swoisty ukłon w kierunku czytelników, którzy nie dość, że zyskali szansę na zakup dawno wyprzedanych pozycji, to otrzymali możliwość wyboru tytułów do jubileuszowych reedycji.
I tak, rozpoczynając rocznicową serię, Scream Comics wydał ponownie Żyjącą śmierć autorstwa Olivera Vatine'a i Alberto Varandy, Guliwerianę Milo Manary oraz Ja, Smok Juana Gimeneza. Następnie nakładem wydawnictwa ukazały się takie pozycje jak: Giuseppe Bergman - Weneckie przygody / Afrykańskie przygody i Giuseppe Bergman - Orientalne przygody / Mitologiczne przygody autorstwa Milo Manary oraz Dracula Georgesa Bessa i Borgia Alejandro Jodorovskiego i Milo Manary.
Komiksy te znacznie różnią się od wcześniejszych edycji i nie bez powodu nazywane są kolekcjonerskimi. Różni je przede wszystkim format - jubileuszowe są naprawdę o l b r z y m i e w porównaniu z wcześniejszymi. Format prawie 28 cm x 37 cm nie pozostaje niezauważony na półce i w rękach czytelnika. Swoje też waży, zwłaszcza grubsze pozycje. Poza rozmiarem - który przecież ma znaczenie - różni je również zawartość. I tak, na przykład, Żyjąca śmierć ukazała się w wersji czarno-białej (starsze wydanie było kolorowe), zawiera też dodatki, których brakowało w poprzednim wydaniu: szkicownik i wywiady z autorami. Guliweriana to z kolei wydanie zbiorcze, gdyż oprócz historii tytułowej w jej skład wchodzą również Złoty osioł i Oczy Pandory. Dracula Bessa ma plansze zmienione po obróbce graficznej oraz zawiera niepublikowaną dotąd komiksową adaptację Gościa Draculi Brama Stokera. Wznowienie Borgii zostało poszerzone o dodatkowe grafiki i artykuł Jodorovskiego Borgiowie i mafia. Chcę również zauważyć, że komiksy te są po prostu pięknie wydane z dbałością o najmniejszy szczegół. Poza powiększonym formatem i zmienioną lub rozszerzoną zawartością charakteryzuje je płócienny grzbiet ze srebrnymi tłoczeniami (choć mnie wygląda raczej na papier imitujący płótno, ale co tam, nie spieram się). Komiksy z tej serii prezentują się na półce zaiste wybornie. Nie muszę chyba dodawać, że ich nakład jest limitowany.
Zakupiłam na razie trzy pozycje z tej serii spośród siedmiu, które ukazały się do tej pory. Nie jestem wielbicielką Manary, delikatnie mówiąc, więc odpuściłam sobie wszystkie przygody pana Giuseppe oraz Borgiów - jako niedoszła historyczka nie łykam absurdalnej wizji starego satyra Jodorovskiego. Guliwerianę kupiłam chyba czysto dla celów późniejszej odsprzedaży (choć jeszcze mogę zmienić zdanie). Tak naprawdę najbardziej ucieszyło mnie wznowienie Draculi Bessa i Żyjącej śmierci Vatine'a i Varandy. Posiadam ich wcześniejsze wydania i stąd wiedziałam, że warto było zainwestować w ich rozszerzone wersje. Możliwe, że kupię jeszcze Ja, Smok Gimeneza... Nie wiem, wciąż się zastanawiam. No i oczywiście czekam na pozostałe ostatnie trzy pozycje, które mają się ukazać do końca tego roku.

































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz